Relacje i opisy sesji

Marta (sesja na odległość):

"Kiedy decydowałam się na sesję nie wiedziałam nic o uzdrawianiu rekonektywnym. Popychana wewnętrznym poczuciem po kilku dniach namysłu zdecydowałam się na sesję.
Moje wrażenia podczas trwania samego zabiegu były bardzo różnorodne i dość ewidentne. Jeszcze przed sesją myślałam, że bezpośrednie odczucia są znacznie subtelniejsze, a tu taka niespodzianka – mocne fizyczne wrażenia cielesne.
Bardzo intensywne wibracje w dłoniach z jednoczesnym odczuciem chłodu mimo, że dłonie były ciepłe. Zaraz na początku sesji wrażenie zawrotów głowy, a przecież leżałam ??
Z dużą łatwością pojawiła się uważność i umiejętność rozmowy ze sobą przy całkowitym rozluźnieniu z jednoczesnym efektem „stop klatki” dla strumienia myśli. Zapadałam się w siebie przy odczuwaniu własnego ciężaru jako większego ode mnie samej. Było odczucie ciepła w piersiach, a pod koniec sesji zmarznięte kolana.
Wg. mojej oceny po ok. 30 - 40 min czyli pod koniec sesji zapadłam w sen na 3 godziny. Nie potrafię sobie przypomnieć kiedy tak intensywnie śniłam, a sny były świadome – kontynuowałam w nich wcześniejsze sprawy i własne myśli.
Gdybym miała opisać sesję jednym słowem, to byłoby ich więcej ; odświeżająca energetycznie, cudownie niespodziewana."

Marta (mail po 4 mies.):

"Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć jedno : ZMIANY wszędzie, w moim codziennym życiu na poziomie wrażliwości na zdarzenia np. dostrzegam pułapki kłamstw, zmienia się mój krąg znajomych, znacznie odważniej spoglądam na trudne zmiany np. zawodowe, bo wiem, że służą mojemu dobru. Zdrowotnie nastąpiła poprawa, szybciej się regeneruję, a dawne dokuczliwe przypadłości są znacznie słabsze. Stałam się bardziej spokojna i choć wiem, że mam jeszcze trochę do zrobienia, to nie brak mi odwagi i determinacji J często odczuwam częstotliwości rekonektywne i wg. opisu z książki Perl’a próbuję protokołu samo uzdrawiania, a rzeczy same się dzieją.
Z gorącymi pozdrowieniami
Marta"

Ewa - uczestniczka jednego z cyklicznych spotkań z uzdrawianiem rekonektywnym, relacja po spotkaniu:

"Przede wszystkim chcę Ci jeszcze raz bardzo mocno podziękować za wczorajsze spotkanie, które pomogło mi poukładać sobie w głowie całą wiedzę z zakresu  uzdrawiania reconnection. Dziękuję za Twoją otwartość i pomoc oraz sposób w jaki przekazujesz dalej to co sam jako praktyk doświadczyłeś. Ta wiedza praktyczna jest bezcenna i ja osobiście bardzo na niej skorzystałam.
No i oczywiście niezwłocznie po powrocie do domu zrobiłam sobie sesję samouzdrawiania. Położyłam się do łóżka i w  myślach powiedziałam intencję, ze pragnę pozbyć się wszelkich fizycznych dolegliwości związanych z przechodzoną właśnie grypą. Nie zdążyłam  nawet poczuć energii w rękach a co dopiero w reszcie ciała...:)). Gałki oczne zaczęły szaleć i chyba poczułam energię w okolicach ramion, klatki piersiowej, jakby wzdłuż ciała ale raczej w górnej części. Nie dawałam temu uwagi bo skupiłam się na tych rozszalałych gałkach. Czekałam kiedy to się uspokoi. No i się uspokoiło. Zaczęłam w miarę spokojnie oddychać. Nos odetkał mi się w sekundę po czym zwróciłam uwagę że i oddech stał się nieco lżejszy ale trochę świszczący, jakby przez nos. Zaczęłam oczekiwać na "lukę". Miałam przed oczami wciąż jakieś obrazki.. więc nie wiedziałam czy to już luka (mimo ze chyba nie płynęły myśli) czy jeszcze nie. No i chyba w tym oczekiwaniu usnęłam. Nie pamiętam.
Miałam różne sny ale zapamiętałam tylko fragment jednego. Rano uświadomiłam sobie, ze fizyczne dolegliwości jeszcze nie ustąpiły. Ale z doświadczeń moich wynika, ze bardzo często ustępują one dopiero na drugi dzień lub po dwóch dniach. Zaczęłam zastanawiać się nad tym fragmentem snu.
Dla mnie okazał się kluczowy. Nie chcę opisywać Ci mojego życia i drogi jaką przeszłam bo to musiałoby zając wiele czasu. W każdym razie w wyniku sesji samouzdrawiania puściłam wzorzec, który nie pozwalał mi egzystować w teraźniejszości. Ta sprawa dotyczy bardzo trudnych i traumatycznych dla mnie przeżyć, od których nie mogłam się kompletnie uwolnić. Ale też silnej więzi z bardzo trudnym życiem i wszystkim co było z tym związane. I nagle poczułam, ze jestem WOLNA. Dopiero dzisiaj mogę zamknąć etap ponad 20 lat życia, który blokował mnie w sposób dziwny, niezrozumiały chyba dla nikogo. Nie umiałam zamknąć drzwi za przeszłością. Wciąż poszukiwałam sposobów na to jak się uwolnić. Ale był tylko ból, niezgoda na zmiany, poczucie winy (mimo, ze to ja byłam "ofiarą"), tęsknota, żal, miłość  i złość na to co się w moim życiu wydarzyło i na człowieka, który to spowodował.
Teraz mogę już zacząć żyć NORMALNIE i cieszyć się tym co obecnie dzieje się w moim życiu. W końcu mogę 100% siebie otworzyć na DZISIAJ, na TERAZ i na ZAWSZE.
Słowa nie są w stanie oddać tego co naprawdę zaszło w tym momencie w moim życiu ale ja mam tego ogromną świadomość i wiem, ze skorzystają na tym również moi bliscy.
Pozdrawiam
Ewa"

Przypadek 8 mies. chłopca z zakażeniem krwi (sepsa, posocznica), sesja na odległość:

Znajoma naszej rodziny zadzwoniła zaniepokojona z informacją, że 8 mies. wnuczek ciężko zachorował. Chłopiec został przewieziony do szpitala w ciężkim stanie gdzie stwierdzono sepsę. Udało nam się podczas rozmowy telefonicznej uspokoić babcię, ale nie na długo. Po 2 dniach kolejny telefon z informacją, że chłopczyk jest w śpiączce, a stan się pogorszył. Nie zwlekając przystąpiłem natychmiast do sesji. To była sesja bogata w bardzo silne wrażenia u mnie. Pojawiły się nawet mimowolne odruchy (oczy i okolice ust) co jest wyjątkową moją reakcją. Gdybym miał opisać sesję najkrócej jak umiem – wdzięczna i piękna. Po jej zakończeniu w przeciągu 15 minut otrzymaliśmy telefon, w którym nasza znajoma opowiedziała nam, że właśnie kontaktowała się córka ze szpitala i kilka minut temu chłopczyk wybudził się ze śpiączki, a lekarze po raz pierwszy dostrzegają nadzieję na poprawę. Nastąpił przełom.

Beata:

"Sesja uzdrawiania rekonektywnego zawsze niesie ze sobą zmianę w każdej dziedzinie życia; raz jest to telefon od kogoś, z kim długo nie rozmawiałeś, a chciałeś, tylko nic z tym nie zrobiłeś, następnym razem milknący uporczywy ból głowy. Dzieje się, niezależnie od naszych oczekiwań.
Nie ma lepszego początku dla wszelkich zmian jak wyregulować nasze częstotliwości co wiedzie do „ustawień fabrycznych”.
I tylko od nas zależy co zrobimy z potencjałem tej wibracji i jak długo ją utrzymamy, żeby iść naprzód."